„Mój pies ma 2,5 roku, 10 wystaw na koncie i warczy przy próbie dotknięcia lub zajrzenia mu w zęby przez sędziego w trakcie oceny na stoliku. Na pierwszych wystawach było ok, a potem nagle się popsuło. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego i jak sobie z tym teraz poradzić” – powiedział Paweł* w trakcie naszego pierwszego treningu wystawowego.

 „Zapowiada się ciekawie” – pomyślałam – „Zapraszam na ring. Muszę to zobaczyć” – powiedziałam.

 

Test w ringu wystawowym

Czemu służy grupowy trening wystawowy?

 

Grupowy trening wystawowy, w trakcie którego symuluję występ psów w ringu, ma za zadanie przećwiczenie całej sekwencji wystawowej w prawdziwej stawce i przed „prawdziwym” sędzią. Dzięki temu można:

  • nauczyć psa pracy w obecności obcych sobie psów i osób,
  • sprawdzić, czy pies jest gotowy na występ na wystawie,
  • przetrenować z psem występ w ringu przed zbliżającą się wystawą.

W przypadku psa Pawła chciałam zobaczyć, jak Rex zachowa się w ringu, w warunkach zbliżonych do wystawy.

A warunki były bardzo komfortowe:

  • duży, przestronny ring,
  • zamknięte pomieszczenie,
  • i tylko 2 inne psy w stawce.

 

Ocena Rexa w ringu wystawowym

 

Początek był bardzo obiecujący. Rex ładnie biegał i pięknie prezentował się w statyce. Chociaż już na pierwszy rzut oka było widać, że jest nieco przygaszony i robi to wszystko bez entuzjazmu. Jednak gdy tylko Paweł ustawił psa na stoliku, jego zachowanie uległo zmianie.

Na pierwszy rzut oka wszystko było ok. Rex stał w pozycji wystawowej niczym drut, ale gdy tylko zaczęłam powoli zbliżać się w jego stronę (od boku), zaczął się tak intensywnie we mnie wpatrywać, że aż ciarki przeszły mi po całym ciele.

„No dotykać, to my się dzisiaj nie będziemy” – pomyślałam i zwiększyłam nieco dystans. Po łuku przeszłam przed psa, żeby lepiej mnie widział i w razie potrzeby mógł swobodnie mnie kontrolować. Patrzyłam na niego kątem oka, tylko od czasu do czasu. Chciałam sprawdzić, co zrobi, gdy będę się powoli poruszać tak niby od niechcenia raz w lewo, a raz w prawo.

I znowu na pozór wszystko niby fajnie – pies stał wyprężony w pozycji wystawowej. Ale ja widziałam, że mam przed sobą przerażone zwierzę, które kontroluje każdy, najmniejszy ruch z mojej strony. Emocje były tak duże, że ani na sekundę nie spuszczał mnie z oka. Nic więcej wokół się już nie liczyło ani inne psy, ani inni ludzie, to ja byłam w tym momencie jego największym, potencjalnym zagrożeniem. Zrozumiałam i nie naciskałam. A wręcz przeciwnie ponownie się odsunęłam.

Poprosiłam Pawła, żeby sam pokazał psu zęby. Chciałam zobaczyć, jak we dwóch sobie z tą sytuacją poradzą. No i, nie poradzili sobie najlepiej. Pawłowi ewidentnie brakowało doświadczenia, a Rexowi cierpliwości.

Gdy tylko Rex zyskał grunt pod łapami, ewidentnie mu ulżyło. Tym razem nikt obcy go nie dotykał i na siłę nie zaglądał do paszczy. Otrzepał się, rozluźnił i grzecznie pobiegł po ringu. A ja już w tym momencie wiedziałam, że będzie kawał roboty do zrobienia.

 

Na początku nie było problemu, a potem nagle się popsuło

 

Zawsze, gdy słyszę tego typu zdanie, zapala mi się czerwona lampka. Z mojego doświadczenia wynika, że nigdy tak się nie dzieje, że na początku jest wszystko super, a potem jakoś tak, nie wiedzieć czemu, samo się psuje. Zwykle już od samego początku nie jest dobrze, ale wystawcy orientują się, dopiero gdy problem eskaluje:

  • jak sędzia zwróci uwagę na zachowanie psa w ringu,
  • jak pies dostanie adnotacje w karcie „nie do oceny”,
  • albo wyleci z ringu z dyskwalifikacją.

Dlatego zawsze, zanim zacznę pracować z psem, chcę najpierw poznać jego historię. Muszę zrozumieć, co spowodowało, że znaleźliśmy się w tym punkcie.

 

Historia Rexa

 

Pierwsza wystawa, pierwsze treningi i pierwsze sukcesy

 

Chyba specjalnie Cię nie zaskoczę, jeśli napiszę, że… na pierwszą wystawę w klasie młodszych szczeniąt Panowie poszli „z partyzanta”. Tak, tylko żeby spróbować. Występ kosztował ich trochę stresu, ale okazał się sukcesem. Sędzia był miły, wyrozumiały i wytłumaczył Pawłowi, co robić z psem w ringu. A w trakcie oceny psa na stoliku sędzia sam zajrzał Rexowi w zęby.

Paweł uznał, że wystawy psów to w sumie fajna sprawa, ale nieco bardziej skomplikowana niż mu się wydawało. Dlatego chcąc zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi i jak się lepiej przygotować do kolejnych występów w ringu, zapisał się na zajęcia z handlingu. A potem przez kolejne 4 miesiące chodził z Rexem co tydzień na indywidualne treningi.

Przez 3 miesiące Paweł pracował nad oswojeniem Rexa z ringówką, a potem nauką prezentacji psa w statyce (na ziemi) i w ruchu. Gdy wspomniał trenerce, że myśli o kolejnej wystawie, doszły ćwiczenia na stoliku (postawa, dotyk i pokazywanie zębów). Pies był dotykany przez Pawła i przez trenerkę. Na zajęciach wszystko było ok.

Paweł pojechał z Rexem na kolejne 2 wystawy i 2 razy zdobył zwycięstwo młodzieży. Wszystko zapowiadało się przepięknie.

 

Pierwsza dyskwalifikacja

 

Do czasu kolejnej wystawy, z której pies wyleciał z ringu z dyskwalifikacją – Rex warknął na sędzinę, gdy ta podeszła i nachyliła się nad nim, podczas gdy on stał w pozycji wystawowej. Sędzina dała psu jeszcze jedną szansę, ale Paweł tak się tym zdenerwował, że nie był w stanie pokazać zębów Rexa i zszokowany zszedł z psem z ringu.

Paweł ponownie umówił się na spotkanie ze swoją trenerką, ale na zajęciach wszystko było ok. Kobieta nie widziała, skąd takie zachowanie u Rexa i jak mogłaby w tej sytuacji pomóc. Może to tylko był wypadek przy pracy? Może warto spróbować raz jeszcze?

I spróbowali, ale kolejne wystawy były dla Pawła sporym stresem. Przy każdej próbie dotyku Rexa, trzymał go w bardziej zdecydowany sposób, bo nie miał pewności, co pies zrobi. Prawdę mówiąc, totalnie stracił do niego zaufanie.

 

Eskalacja problemu

 

Udało się pies zdobył ostatni wniosek do championatu młodzieży, ale Paweł zauważył zmianę w zachowaniu Rexa. Problemem nie były już tylko próby dotyku czy zajrzenia psu w zęby. Stresem dla psa było już samo podejście do stolika i stanie na nim.

Paweł nie chciał psa męczyć, sam też miał dość tego stresu i odpuścił sobie wystawy na blisko rok. Wrócił na ring za namową hodowcy – bo wystawa blisko i będą znajomi. Przed występem solidnie przećwiczył z psem ustawianie i dotyk na stoliku.

W domu wszystko wyglądało bardzo fajnie – Rex sam radośnie próbował wskakiwać na stolik. Na wystawie powtórka z rozrywki – pies nie chciał stać w pozycji i zmarszczył fafle przy próbie dotyku. Sędzia to zauważył i wlepił bardzo dobrą.

Kolejne 2 wystawy były niewiele lepsze. Pies na zmianę raz pozwalał się dotykać, a raz bronił się przed tym. Paweł coraz bardziej stresował się w ringu, aż w końcu ponownie zrezygnował z wystaw.

 

Ostatnia deska ratunku

 

I pewnie tak by już zostało, gdyby miesiąc później nie trafił w necie na mój tekst:

„Zamiast jechać z psem w ciemno na wystawę, przyjdź na trening wystawowy i sprawdź, czy Twój pies jest na nią gotów”.

„Trzeba było tak od razu” – pomyślał i dał sobie i Rexowi ostatnią szansę. Zjawił się na treningu wystawowym i ciąg dalszy już znasz.

 

Plan naprawczy

 

Musisz wiedzieć, że praca z 2,5 rocznym psem, który ma na swoim koncie bagaż negatywnych doświadczeń i skuteczną (w jego mniemaniu) strategię radzenia sobie z trudną sytuacją (w postaci agresywnego zachowania), to wyzwanie i żmudny proces, który wcale nie musi zakończyć się sukcesem.

 

Diagnoza problemu

 

Źródłem agresji Rexa był, w mojej ocenie, lęk. Lęk, który powstał na bazie złych doświadczeń i nerwowego zachowania Pawła w ringu. Lęk przed:

  • zaglądaniem w zęby, czego Rex bardzo nie lubił,
  • obcą osobą, która nie dość, że będzie go dotykać (co już samo w sobie jest niemiłe), to jeszcze zrobi na siłę to, czego tak nie lubi, czyli zajrzy mu do paszczy,
  • innymi psami w ringu, które w jego ocenie stanowiły potencjalne zagrożenie.

Cele treningowe

 

W pracy z Rexem najważniejszą kwestią było dla mnie odbudowanie jego poczucia bezpieczeństwa. Zależało mi na:

  • pokazaniu psu, że w trakcie treningu ma wpływ na to, co się dzieje i że jego komunikaty są zauważane i szanowane, a więc nie ma potrzeby ich eskalować (nie ma potrzeby być agresywnym),
  • zbudowaniu nowej historii treningowej, czyli dostarczeniu mu całej masy pozytywnych doświadczeń z sytuacjami, które do tej pory kojarzyły się z lękiem i koniecznością obrony,
  • nauce schematów, które sprawią, że Rex poczuje się bezpieczniej w sytuacjach dla niego trudnych.

Pawła natomiast chciałam nauczyć jak:

  • komunikować się z psem w ringu,
  • prawidłowo pokazywać zęby psa i robić to w sposób bardziej dla niego komfortowy,
  • dotykać psa w taki sposób, żeby łatwiej było mu ten dotyk zaakceptować i finalnie przyzwyczaić się do tego, co czeka go w ringu,
  • odczytywać komunikację psa, żeby zauważać jego sygnały stresu na dużo wcześniejszym etapie i reagować w sposób, który pomoże psu poczuć się lepiej.

I last but not least pokazać Pawłowi, że zachowanie Rexa w ringu nie jest przypadkowe. A wręcz przeciwnie jest wypadkową bardzo konkretnych elementów. I że jego rolą jest działać proaktywnie zarówno w ringu, jak i w trakcie pobytu na wystawie, żeby jak najmniej z tych trudnych elementów nakładało się na siebie.

Zależało mi, żeby zrozumiał Rexa i powoli odzyskał do niego zaufanie. Bo samopoczucie Pawła w ringu miało duży wpływ na zachowanie Rexa.

 

Nauka nowych haseł

 

Pies czuje się bezpiecznie, gdy wie, co się wydarzy. Dlatego nauczyliśmy Rexa nowych haseł i ich znaczeń:

  • „stolik” – biorę Cię na ręce, bo za chwilę wylądujesz na stoliku – dzięki temu pies się nie obawia nagłej utraty kontroli nad sytuacją i tym, że nie jest pewien, co za chwilę nastąpi,
  • „ziemia” biorę Cię na ręce i za moment będzie już po wszystkim – nie tylko nie stresuje psa nagłym wzięciem go na ręce i utratą przez niego kontroli, ale daje mu znak, że może już odetchnąć, bo najgorsze już za nim,
  • „zęby” – za moment zajrzę Ci w zęby – nie ma czego się bać, bo pies wie, jak ta procedura wygląda; Ćwiczyliśmy to milion razy więc zaraz będzie po wszystkim,
  • „dotyk” – ponownie nie ma zaskoczenia, bo uprzedzam psa, co się za moment wydarzy.

 

Nauka zaglądania w zęby i dotyku przez opiekuna

 

Naukę zaglądania w zęby i dotyku przez opiekuna zaczęliśmy praktycznie od 0 metodą treningu kooperacyjnego. Zależało mi na odwróceniu dotychczasowego schematu, z którym Rex miał bardzo złe skojarzenia. Dotyk był mu dotąd narzucany i był w jego odczuciu nieprzyjemny.

W treningu kooperacyjnym jest odwrotnie, to zwierzę przejmuje kontrolę nad sytuacją i decyduje, czy wyraża zgodę na dotyk, czy nie. A rolą opiekuna jest tak poprowadzić trening, żeby tej zgody było jak najwięcej. I za każdym razem, gdy tylko się pojawi, nagradzać ją poprzez mega pochwałę i pycha nagrodę.

Pies czuję się dzięki temu bardzo bezpiecznie, bo kontroluje sytuację. A widząc, że człowiek nie naciska i respektuje jego odmowę, paradoksalnie zgadza się na coraz więcej. Tego typu trening to często prawdziwy gamechanger i tak też było w przypadku Rexa.

Uznałam, że od tego momentu jedyną osobą, która będzie dotykała pyska Rexa i finalnie pokazywała jego zęby na wystawie, będzie Paweł. Bo Rex mu ufa i szybko wypracujemy akceptację psa. Poza tym na wystawie jest tyle potencjalnie trudnych dla psa rzeczy, że nie ma potrzeby fundować mu niepotrzebnego stresu.

Bo musisz wiedzieć, że dotyk dotykowi nierówny. I tak dotyk pyska psa przez obcą osobę jest dla psa nieporównywalnie trudniejszy niż np. dotyk grzbietu, przedpiersia, czy łopatki. A w przypadku, gdy samo zbliżanie obcej osoby, stanowi dla psa duży problemem, już sama akceptacja „zwykłego dotyku” obcej osoby będzie mega sukcesem.

 

Praca ze stolikiem i budowanie stabilnej pozycji wystawowej

 

Treningi ze stolikiem Panowie zaczęli w domu, a potem przenieśli się na dwór. Zależało mi, żeby Rex ćwiczył w różnych miejscach i na różnych obiektach. Chciałam, żeby utrwalił sobie hasła „stolik” i „ziemia” w bardzo różnych i jednocześnie pozytywnych kontekstach.

Dopiero gdy pies poczuł się swobodnie w tych sytuacjach treningowych, podniosłam poprzeczkę i przeszliśmy kolejno do stania na stoliku w pozycji wystawowej, a później rozproszeń zewnętrznych w postaci osób, które pies zna i z którymi czuje się bezpiecznie. Ich zadaniem było oswojenie psa z sytuacjami, które na wystawie są normą, czyli stanie w pozycji wystawowej, pomimo że inna osoba:

  • na zmianę zbliża się lub oddala od psa,
  • nachyla się nad psem,
  • nachodzi na psa od frontu lub zachodzi go od tyłu,
  • mówi do opiekuna lub zagaduje psa.

Gdy Rex nauczył się stać w pozycji wystawowej pomimo rozproszeń znanych sobie osób, ponownie podniosłam poprzeczkę i wprowadziliśmy do pracy obce psu osoby. Dzięki temu, że pies znał schematy ćwiczeń i miał z nimi pozytywne skojarzenia, łatwiej akceptował zachowania obcych sobie osób.

Posłużyłam się kontrwarunkowaniem i nagradzaniem psa na kilku poziomach: pochwała + pycha nagroda w najtrudniejszym punkcie ćwiczenia, a potem kolejne wzmocnienie w postaci uczucia ulgi u psa w chwili zabrania bodźca. Czyli po ludzku mówiąc, nie chodziło o to, żeby odwrócić uwagę psa od obcej osoby, ale nagrodzić go za to, że jest w 100% świadomy sytuacji i mimo to nie tylko emocjonalnie daje sobie radę, ale też pięknie pracuje, stojąc w pozycji wystawowej.

Tego rodzaju ćwiczenia były kluczowe, żeby zmienić skojarzenia Rexa z obcą osobą, a w konsekwencji jego zachowanie. Najważniejsze było czytanie sygnałów stresu wysyłanych przez psa i umiejętne dostosowywaniu poziomu trudności ćwiczenia. Zależało mi, żeby Rex wychodził ze strefy komfortu i mierzył się z tym, czego się obawia. Ale nie chciałam przekraczać granicy, po której pies się „odpala” i wchodzi w stary, znany sobie schemat. Bo wówczas nie dość, że „palimy hasło” na pozycję wystawową, co powoduje, że w przyszłości działa losowo. To jeszcze wzmacniamy agresywną reakcję psa i niepożądany schemat, zamiast budować nowy.

 

Nauka nowych schematów

 

Gdy Rex nauczył się hasła „dotyk” i w pełni akceptował dotyk Pawła, połączyliśmy to ze stolikiem i pozycją wystawową. I tak powstał nowy schemat:

Paweł podchodzi z psem do stolika -> hasło „stolik” i stawia psa na stoliku -> hasło „postawa” i ustawia psa w pozycji wystawowej -> hasło „dotyk”, Paweł dotyka Rexa, a pies utrzymuje pozycję wystawową -> hasło „ziemia”, pies ląduje na ziemi i odchodzą od stolika.

Kolejnym krokiem było nauczenie Rexa tego schematu i utrwalenie go w różnych miejscach. Gdy pies solidnie opanował schemat i czuł się w nim totalnie bezpiecznie, dodaliśmy 1 zmienną – inną osobę, która dotyka psa po haśle od Pawła. Zaczęliśmy od dobrze znanych psu osób, żeby ułatwić psu naukę nowej wersji schematu. A potem przeszliśmy do „obcych osób”, które poznał w trakcie ćwiczeń rozproszeń zewnętrznych.

I tak stopniowo, krok po kroku modyfikowaliśmy znany psu schemat poprzez zmianę 1 elementu, czyli w zależności od potrzeb treningowych:

  • podmienialiśmy 1 znany element na nowy,
  • rozbudowywaliśmy schemat o 1 nowy element,
  • zmienialiśmy kolejność elementów w schemacie.

Dzięki temu przygotowaliśmy Rexa na różne warianty sekwencji wystawowej, jakie mogą zdarzyć się w trakcie oceny w ringu.

 

Trening nowych schematów w kontekście wystawy

 

Co 2-3 tygodnie spotykaliśmy się na grupowych treningach wystawowych, żeby Panowie mieli szansę przećwiczyć schematy sekwencji wystawowych wypracowane podczas treningów 1:1. To był kolejny bardzo istotny element treningu, który miał uzmysłowić Rexowi, że wszystko, czego się dotąd nauczył, działa dokładnie tak samo w kontekście wystawy.

Przed każdym grupowym treningiem rozmawiałam z Pawłem o postępach psa i tym, co jest dla nich aktualnie wyzwaniem. Po to, by dać mu kolejne wskazówki do pracy i dostosować poziom trudności elementów związanych z pokazywanie zębów i dotykiem przez sędziego. To było mega ważne, żeby z treningu na trening budować Rexa, a nie rujnować dotychczasową pracę Pawła.

Pies uczył się, że inne psy w ringu nie stanowią dla niego zagrożenia. Ten efekt uzyskałam dzięki:

  • odpowiedniemu doborowi psów do treningu (bardziej doświadczone psy ułatwiały naukę psu, który dopiero zaczyna),
  • zasadzie, że na treningu psy się ze sobą nie spotykają, bo wystawa to czas na pracę, a nie wzajemną komunikację,
  • nauce Pawła jak zarządzać psem i przestrzenią w ringu.

Tego typu treningi bardzo procentują na wystawie, bo pies rozumie, po co tam przyjechał i wchodzi w tryb pracy – odpala się dobrze znany i lubiany przez psa schemat.

 

Powrót na ring w pięknym stylu

 

Po 2 miesiącach intensywnej pracy Panowie stanowili naprawdę zgrany zespół. Paweł nauczył się pięknie pokazywać zęby Rexa, a Rex dzielnie znosił dotyk w czasie treningów wystawowych. I chociaż w mojej opinii było jeszcze za wcześnie na powrót na wystawy, Paweł nie wytrzymał i zgłosił psa nie na 1, ale od razu na 2 wystawy. Bo w sumie blisko i czemu nie spróbować.

Nauczona doświadczeniem nie krytykowałam i nie zniechęcałam. Wiedziałam, że to nie ma sensu, że i tak pojedzie, a na drugi raz mi wcale nie powie, albo zrobi to dopiero po fakcie.

Po cichu się jednak zastanawiałam, czy cała praca nie pójdzie na marne i nie wrócimy do punktu wyjścia. Rex miał w moim odczuciu jeszcze za mało utrwalone nowe schematy. Ale tak to już jest w zawodzie trenera, że można doradzać i wskazywać kierunek, ale ostateczna decyzja należy zawsze do właściciela. Nauczyłam się to akceptować, chociaż czasami bywa to trudne.

Na szczęście Panowie dali czadu. Nie tylko pięknie poradzili sobie w ringu, ale też w oba dni wygrali swoją klasę, a raz nawet tytuł Best of Sex. Dumna i blada pogratulowałam im z całego serca, a potem wróciliśmy do normalnej pracy.

Przez kolejne 4 miesiące Paweł intensywnie ćwiczył z psem. Widziałam, że z treningu na trening Rex czuje się coraz swobodniej, aż w pewnym momencie wręcz zaczął zaciągać Pawła do hali, gdzie mieliśmy grupowe sesje.

Kolejna wystawa i kolejne złoto. Bardzo ważne złoto, żeby nie powiedzieć, że symboliczne. Historia bowiem zatoczyła koło, Rex wygrał w miejscu, gdzie rok wcześniej wyleciał z ringu z dyskwalifikacją.

 

Wnioski

 

Zapamiętaj:

  • przygotowanie psa do wystaw to proces, a proces ma to do siebie, że z założenia trwa,
  • droga na skróty i pomijanie istotnych elementów procesu przygotowywania psa do wystaw ma prędzej czy później fatalne skutki: w najlepszym wypadku to regres w treningu i zniechęcenie psa do wystaw, w najgorszym wystąpienie i utrwalenie niepożądanych zachowań psa w ringu,
  • dużo szybciej nauczysz psa czegoś od 0, niż wypracujesz z nim nowe schematy zachowań, dlatego daruj sobie drogę na skróty, bo będziesz pracować z psem 2 albo 3 razy dłużej,
  • komunikacja w handlingu to podstawa, bo żeby dogadać się z psem, musisz go najpierw zrozumieć.

 

Handling to dużo więcej niż bieganie z psem w kółko, ustawianie go w pozycji wystawowej i machanie psu jedzeniem przed nosem. Dlatego zrób przysługę sobie i swojemu psu i trenuj pod okiem fachowca.

 

*Imiona bohaterów zostały zmienione na potrzeby tego postu, a także celowo nie podałam rasy psa. Moją naczelną zasadą bowiem jest „co dzieje się na treningach, zostaje na treningach”.